Nie tylko z Litwą, czyli o polskich doświadczeniach unijnych w średniowieczu

Rafał Jaworski

Trwająca cztery wieki unia polsko-litewska, fenomen w dziejach naszego kontynentu, przesłania inne projekty unijne, w których stroną była Polska. Pozostałe po nich doświadczenia miały wpływ na kształt relacji Korony z Wielkim Księstwem.


Wacław II z dynastii Przemyślidów wg Jana Matejki, król Czech w latach 1278−1305 i Polski w latach 1300−1305

U schyłku XIII wieku rozbita dzielnicowo Polska była pogrążona w chaosie wojny domowej, przedstawiciele kolejnych pokoleń Piastów walczyli ze sobą o ziemię i hegemonię. W tym czasie głównymi graczami w tej grze o tron byli potomkowie Bolesława Krzywoustego. Najważniejszymi byli Przemysł II i Henryk głogowski ze wielkopolskiej linii Piastów oraz Władysław zwany Łokietkiem z Piastów kujawskich. Między rywalami panowała swego rodzaju równowaga sił – żaden z nich nie był bowiem w stanie narzucić swej zwierzchności pozostałym.

Konflikt między Piastami postanowił wykorzystać czeski władca Wacław II. Pretekstem do interwencji, dodajmy: pretekstem wyjątkowo naciąganym, były rzekome prawa do ziem polskich, które miały przypaść Przemyślidom po kądzieli − żoną zmarłego w 1288 roku Leszka Czarnego, przyrodniego brata Łokietka, była Gryfina, ciotkę Wacława. To dzięki temu pokrewieństwu czeski władca uzurpował sobie prawo do interweniowania w sprawy polskie.

Unia polsko-czeska, czyli jak król Wacław Polskę zjednoczył

Pojawienie się Wacława zmieniło zupełnie dotychczasowy układ sił. Przede wszystkim stała za nim potęga jego domeny. Co prawda królestwo czeskie było zależne od cesarzy niemieckich, ale dzięki zręcznej polityce Przemyślidy oraz kopalniom srebra stało się ważnym graczem na europejskiej szachownicy. Jego pierwszym sukcesem było shołdowanie książąt śląskich − Kazimierza bytomskiego (w 1289 roku) i jego braci Bolka I opolskiego, Mieszka cieszyńskiego (w 1291 roku) i Przemysła raciborskiego (w 1292 roku). Wacław opanował także ziemię krakowską, w czym niewątpliwie pomogło mu wydanie w 1291 roku w Lutomyślu przywileju dla stanów małopolskich (rycerstwa, mieszczaństwa i duchowieństwa) − w którym w zamian za uznanie go władcą Wacław zobowiązywał się, że nie nałoży nowych podatków, oraz potwierdzał wcześniejsze przywileje. Nie mając szans w zbrojnym starciu z wojskami czeskimi, w sierpniu 1292 roku władzę Wacława uznał również Łokietek, składając mu hołd lenny z dzierżonych przez siebie ziem: sieradzkiej, łęczyckiej i brzeskiej. Za lennika Wacława uznał się również książę mazowiecki.

Jedynie władca Wielkopolski Przemysł II nie uznał zwierzchnictwa Wacława, co więcej ubiegł go w staraniach o koronę polską, koronując się za zgodą papieża w 1295 roku. Wydawało się, że zbrojna konfrontacja była kwestią czasu. Nie doszło jednak do niej − 8 lutego 1296 roku Przemysł II został zamordowany, najprawdopodobniej z inspiracji margrabiów brandenburskich. Jego śmierć otworzyła Wacławowi drogę do polskiej korony. Zanim jednak zasiadł na krakowskim tronie, w 1297 roku za zgodą cesarza Przemyślida koronował się na króla Czech i wygnał (za odmowę złożenia hołdu) Władysława Łokietka z kraju, zagarniając jego domenę. W rękach Wacława znalazły się główne prowincje Polski: Małopolska i Wielkopolska oraz Kujawy Brzeskie, Sieradz, Łęczyca oraz Pomorze Gdańskie, a książęta inowrocławscy i dobrzyńscy uznali jego zwierzchność.

Ostatecznie we wrześniu 1300 roku w katedrze gnieźnieńskiej Wacław II koronował się na króla Polski. W ten sposób została zainaugurowana unia o charakterze personalnym łącząca Czechy i Polskę. Legitymizacji rządów Wacława w Polsce służyło również jego małżeństwo z Elżbietą Ryksą, jedyną córką Przemysła II.

Zwieńczeniem zbierania ziem polskich przez Przemyślidów było objęcie w 1301 roku przez Wacława rządów regencyjnych nad księstwami śląskimi: świdnickim i jaworskim, oraz Wrocławiem i Legnicą. Oznaczało to, że w jego rękach znalazły się wszystkie ziemie polskie, poza władztwem Henryka III głogowskiego.

Pokój w królestwie

Sądząc po przekazach źródłowych, elity odetchnęły z ulgą. Koronacja Wacława kończyła niszczycielską wojnę domową, nastał upragniony pokój. Co więcej, zakończył się proces jednoczenia praktycznie wszystkich ziem polskich, którego skłóceni przedstawiciele dynastii piastowskiej nie byli w stanie przeprowadzić. Za rządów Wacława w Polsce wprowadzono tez do obiegu czeską monetę srebrną, grosz, co sprzyjało rozwojowi gospodarki i wymiany handlowej. Przez dwa stulecia grosz był monetą obiegową i obliczeniową na ziemiach polskich.

Ci, którzy liczyli na zaprowadzenie w kraju ładu i porządku, nie zawiedli się. Tyle tylko, że był to czeski (czytaj: obcy) ład i porządek. By sprawnie zarządzać swym nowym państwem, Wacław II, na wzór swej starej domeny, powołał nowych, podlegających jedynie monarsze urzędników – starostów. Co gorsza, nowe urzędy obsadził obcymi – Czechami i Niemcami – a to budziło powszechne niezadowolenie. Również w najbliższym otoczeniu Wacława II brakowało polskich poddanych, monarcha obdarzył zaufaniem jedynie biskupów: krakowskiego Jana Muskatę i wrocławskiego Henryka z Wierzbna, oraz księcia opolskiego Bolka I.

Polityka personalna Wacława budziła coraz większą frustrację jego polskich poddanych. Rosła niechęć do rządów czeskich i poparcie dla wygnanego Władysława Łokietka. Co ważniejsze, mógł on liczyć również na wsparcie z zewnątrz. Sąsiedzi ogromnego czesko-polsko-węgierskiego władztwa Wacława zaczęli podejmować działania mające na celu osłabienie pozycji Przemyślidów. Najprostszym, a jednocześnie najskuteczniejszym sposobem destabilizacji rządów było wspieranie jego politycznych rywali. Dzięki temu w 1304 roku Łokietek, korzystając z pomocy książąt halickich, wrócił do Polski i zaczął budować koalicję przeciw Wacławowi. Z czasem udało mu się pozyskać poparcie swoich krewniaków rządzących na Kujawach oraz Mazowszu.

Piast znów na tronie

Wacław nie zdążył się rozprawić z buntownikami – zmarł 21 czerwca 1305 roku. Rządy po nim przejął jego jedyny męski potomek, który przeżył ojca, 16-letni Wacław III. Jego panowanie nie było jednak długie – został zamordowany w sierpniu 1306 roku podczas przygotowań do rozprawy z Władysławem Łokietkiem i jego stronnikami. Śmierć ostatniego Przemyślidy wywołała zamęt w Czechach, co pozwoliło Władysławowi umocnić swoją pozycję i ostatecznie sięgnąć po koronę królewską.

W świadomości historycznej kolejnych pokoleń polskich elit politycznych doświadczenie krótkiej, bo zaledwie sześcioletniej, unii z Czechami zostawiło trwały ślad. Na początku XIV wieku przekroczono pewnego rodzaju mentalny Rubikon, który pozwalał kolejnym pokoleniom decydentów brać pod uwagę w swych politycznych kalkulacjach również obsadzenie opróżnionego tronu przez władcę ościennego państwa i tym samym zawarcie unii. Rządy Przemyślidów można uznać za pierwsze takie rozwiązanie. Dodajmy też, że wydanie przywileju lutomierskiego było dowodem na to, że obcy władca to również szansa na wzmocnienie pozycji stanów (przede wszystkim rycerstwa i duchowieństwa) kosztem władzy królewskiej. Ich przedstawiciele zrozumieli, że mogą sprzedać swe poparcie za cenę koncesji stanowych.

Jednak o ile rycerstwo (szlachta) było w stanie zaakceptować obcego króla, o tyle urzędników już nie. W przypadku kolejnych projektów unijnych szlachta dążyła do jak najściślejszego zagwarantowania przez króla elekta, że nie otoczy się na swoim polskim dworze obcymi oraz że będzie obsadzał urzędy centralne i lokalne miejscowymi.

Pierwsza unia polsko-węgierska

Kolejne doświadczenia unijne polskie elity rządzące zdobyły jeszcze w XIV wieku. W połowie tego stulecia Kazimierz Wielki zawarł z królem węgierskim Karolem Robertem układ, że w przypadku bezpotomnej śmierci Kazimierza tron polski dostanie się Andegawenom, a dokładnie synowi Karola Roberta Ludwikowi. Do zawarcia traktatu skłoniły polskiego monarchę doraźne kalkulacje polityczne – potrzebował węgierskiej zgody na podobny układ otwierający możliwość przyłączenia Rusi Halickiej do polskiej korony.

W momencie zawierania układu jego realizacja wydawała się bardzo mało prawdopodobna – król polski miał niespełna 30 lat. Stało się jednak inaczej. 15 lat później, po bezpotomnej śmierci Kazimierza, Ludwik Węgierski koronował się na króla Polski 17 listopada 1370 roku. Zawiązana w ten sposób polsko-węgierska unia personalna przetrwała 12 lat, do śmierci Ludwika.

Podczas swoich rządów Ludwik spędził w swojej polskiej domenie bardzo niewiele czasu. Panował nad ogromnym terytorium sięgającym trzech mórz: Bałtyckiego, Adriatyckiego i Czarnego, i był zaangażowany w politykę w wymiarze europejskim, dlatego mało uwagi poświęcał Polsce. Rządy w imieniu monarchy sprawowali z Krakowa mianowani przez niego regenci. Nie było to jednak najlepsze rozwiązanie, ponieważ ich kompetencje były ograniczone do bieżącego zarządu, a sprawy o znaczeniu pierwszorzędnym, często wymagające szybkich rozstrzygnięć, wymagały decyzji nieobecnego króla.

Przez większość unii z Węgrami rządy regenckie sprawowała matka Ludwika i siostra Kazimierza Wielkiego Elżbieta Łokietkówna. O ile ją Polacy akceptowali, o tyle sprzeciw budzili Węgrzy, którzy pojawili się wraz z nią w Krakowie. Wzajemna niechęć eksplodowała na początku grudnia 1378 roku − spór o wóz wyładowany sianem przerodził się w regularny pogrom, zginęło wtedy 160 Węgrów. Wydarzenia krakowskie pokazały skalę wzajemnych animozji.

Ludwik nie miał męskiego potomstwa i zdawał sobie sprawę, że potrzebuje poparcia szlachty, by w przyszłości jedna z jego córek miała szansę na koronę polską. Poszedł więc w ślady Wacława II i kupił je: ceną był wydany 17 września 1374 roku w Koszycach przywilej generalny dla szlachty. Ludwik praktycznie zniósł lub ograniczył obciążenia fiskalne tego stanu, a jednocześnie zagwarantował jego wpływ na tworzenie prawa i wybór władcy. Konsekwencją nowego przywileju było znaczne obniżenie wpływów do skarbu królestwa z tytułu podatków oraz wzmocnienie roli szlachty w zarządzie państwa. W imię interesu dynastycznego Ludwik Węgierski dramatycznie osłabił skarb oraz poświęcił pozycję i autorytet władzy królewskiej w Polsce. Dla szlachty była to kolejna lekcja – obcy władca to szansa na wyrwanie kolejnych prerogatyw królewskich z rąk monarchy i uzyskanie dalszych przywilejów stanowych. 

Pierwsza unia polsko-węgierska umocniła wśród szlachty przekonanie, że kluczową kwestią jest gwarancja obsadzania urzędów przez miejscowych, dzięki czemu nie dojdzie do dominacji cudzoziemców. Ważną sprawą była też obecność monarchy w kraju – rządy namiestnicze okazały się rozwiązaniem połowicznym, które nie zapewniało sprawnego kierowania sprawami państwa. Wreszcie szlachta dostrzegła, że korona królewska może być przedmiotem targów, w których stan rycerski może brać udział.

Druga unia polsko-węgierska

Najkrótszym związkiem Polski z innym państwem była druga unia polsko-węgierska. Trwała cztery lata: od koronacji króla polskiego Władysława na króla Węgier w 1440 roku do jego śmierci na warneńskim polu bitwy w roku 1444.  

Madziarzy wybrali Władysława na króla, szukali bowiem władcy, który dawał nadzieję na pozyskanie wartościowego sojusznika w wojnie z prącą przez Bałkany potęgą turecką. Z kolei dla panów małopolskich skupionych wokół potężnego biskupa krakowskiego Zbigniewa Oleśnickiego unia z Węgrami była szansą na wzrost znaczenia Polski na arenie międzynarodowej oraz pozyskanie sojusznika przeciwko wrogom. Nie bez znaczenia były też przyczyny o charakterze ideologicznym – zatrzymanie pochodu tureckiego oraz wzmocnienie chwały domu Jagiellonów.

Polska po raz pierwszy znalazła się w sytuacji, w której to jej władca obejmował obcy tron. Jasne też było, że z powodu zagrożenia z południa król Władysław będzie stale przebywać poza granicami Polski. Dlatego konieczne było ustanowienie władzy zastępczej. Mieli nią pełnić wskazani przez monarchę namiestnicy.  

Władysław obejmował tron w kraju pogrążonym w wojnie domowej pomiędzy zwolennikami rządów Jagiellona a jego przeciwnikami chcącymi utrzymać na Węgrzech dotychczasowe habsburskie panowanie. A to wszystko wobec groźby najazdu tureckiego. Sytuacja rzeczywiście wymagała stałej obecności nowego króla na Węgrzech. Zaangażowanie w konflikty wewnętrzne oraz przygotowanie do wyprawy przeciwko Turkom było jednak kosztowne. Władysław musiał często sięgać do polskiego skarbca, a gdy ten stał się pusty, zaczął na potęgę zastawiać majątki królewskie. To wszystko w połączeniu z rozprężeniem wewnętrznym wywołanym nieobecnością monarchy budziło w Polsce coraz większy sprzeciw. Również tragiczny finał rządów Władysława na Węgrzech, czyli katastrofa warneńska, pokazywał dobitnie, że skutki unii nie zawsze są dobre.

Bilans drugiej unii z Węgrami był negatywny: śmierć króla, pustki w skarbcu, chaos i rozprzężenie wewnętrzne. Trudno znaleźć pozytywy tej węgierskiej awantury, jedynym może było wyciszenie na kilka lat polsko-węgierskich sporów terytorialnych i konfliktu o kontrolę nad księstwami naddunajskimi (Mołdawią i Wołoszczyzną).

Polskie unie, pozostające w głębokim cieniu Związku Korony Królestwa Polskiego z Wielkim Księstwem Litewskim, trwały zaledwie 20 lat. Jednak ich doświadczenia trwale zapisały się w świadomości polskich elit politycznych i miały wpływ na rozwiązania przyjęte później.

Rafał Jaworski, historyk średniowiecza i czasów nowożytnych, archiwista, wykłada w Instytucie Historii filii Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Piotrkowie Trybunalskim

One thought on “Nie tylko z Litwą, czyli o polskich doświadczeniach unijnych w średniowieczu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: