Średniowieczne Mazowsze wobec sąsiadów na północy do 1333 roku

Jan Tyszkiewicz

Średniowieczne Mazowsze obejmowało terytorium mało różniące się od jego obecnego kształtu.Najtrwalsza była granica na północy, wyznaczona przez szeroką strefę zabagnionych puszcz, ciągnących się wzdłuż Narwi. Jedynie Wysoczyzna Kolneńska, ciąg wzniesień od Prus i Jaćwieży ku Mazowszu, zapewniała suchą drogę bez względu na porę roku.

Konrad I Mazowiecki, książę mazowiecko-kujawski na grafice Jana Matejki, fot. Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie

Na północnym wschodzie między Biebrzą i górną Narwią rozciągała się kraina błot i moczarów, które do dziś stanowią obszar pierwotnego krajobrazu. Zachodnie i wschodnie granice Mazowsza kształtowały się w XI–XII wieku, południowe oparte o dolny nurt Pilicy i Wieprza były stosunkowo trwałe.
Dzieje kontaktów średniowiecznego Ma-zowsza z sąsiadami na północy można podzielić na cztery etapy: okres plemienny (do ok. 1000 roku), okres wczesnopiastowski (do 1226), okres piastowsko-krzyżacki (do 1387) i okres jagiellońsko-krzyżacki (do 1525). Kilkanaście lat panowania Andegawenów w Polsce charakteryzowało się stagnacją. W czasach plemiennych rozległe lasy tworzyły szeroki pas dzielący ziemie zasiedlone przez plemiona pruskie od Mazowsza, złożonego również z kilku grup osadniczych, których nazw nie znamy.
Z Mazowsza do Prus wyruszyła w lutym 1009 roku wyprawa misyjna kierowana przez biskupa Brunona z Kwerfurtu. Misjonarze zaczęli nawracać jakieś najbliższe plemię pruskie. Ponieważ niemieckie źródła z początku XI wieku wspomniały o wyprawie w kierunku Litwy, biskup Brunon mógł dotrzeć do południowej Jaćwieży i tam zginął. Kilka dni podróży z Mazowsza wskazuje na akcję na Wysoczyźnie Kolneńskiej. Inne drogi w końcu lutego nie były przejezdne. Ciała bp. Brunona i jego towarzyszy Bolesław Chrobry wykupił i nie podjął żadnej akcji odwetowej.

Okres wczesnopiastowski
Stulecia XI, XII i początek XIII przyniosły znaczne zaostrzenie stosunków sąsiedzkich. Wojny i osłabienie władzy Mieszka II umożliwiły utworzenie na Mazowszu odrębnego księstwa Miecława. Ruska kronika Powieść doroczna pod datą 1047 zanotowała wspólną wyprawę księcia kijowskiego Jarosława i księcia Kazimierza Odnowiciela przeciw Miecławowi. Buntownik, pozostający w sojuszu z pogańskimi Prusami i Pomorzanami, został pokonany. Porozumienie z Niemcami, Węgrami i Rusią pozwoliło Kazimierzowi Odnowicielowi odtworzyć państwo, ale bez Pomorza. Odzyskanie Mazowsza wymagało sojuszu z Rusią i przekazania Jarosławowi pasa ziem na zachodnim brzegu Bugu, od Przemyśla po Brześć i Drohiczyn, zbudowany ok. 1050 roku.
Następne sto kilkadziesiąt lat przyniosło nieustanne najazdy Prusów i wyprawy odwetowe Polaków. Pisali o tym najstarsi kronikarze polscy, Gall Anonim i Wincenty Kadłubek. Po śmierci Bolesława Krzywoustego (1138) utworzono dzielnicę łączącą Mazowsze z Kujawami (1138–1230). Jej obronę przed Prusami i Jaćwingami próbowali organizować książęta krakowscy. Do Prus szły kolejne wyprawy połączonych sił książąt dzielnicowych. Próbowano zorganizować specjalny zakon rycerski (Dobrzyńcy) do powstrzymania najazdów.

Litwini wkraczają do walki
Nowy etap stosunków spowodowało sprowadzenie do ziemi chełmińskiej zakonu krzyżackiego (1226) przez Konrada I Mazowieckiego. Nieporozumienia i konflikty zakonu z sąsiednimi książętami nie zatrzymały podboju Prus. Krzyżacy otrzymywali stale pomoc z Europy i od książąt piastowskich. Współpraca została zerwana z powodu krzyżackiej agresji i zajęcia Pomorza Gdańskiego w roku 1308. Zakon wykorzystał słabość Władysława Łokietka, zakończenie podboju Jaćwieży i małą aktywność Litwy, zajętej zdobywaniem Połocka i sprawami Inflant.
Książęta mazowieccy myśleli o zdobyczach terytorialnych w Prusach. W tym celu Siemowit I ożenił się Perejasławą, córką Daniela księcia halicko-włodzimierskiego ok. 1248 roku i razem z Rusinami zaczął organizować wyprawy przeciw Jaćwieży. Zbliżenie Siemowita I z Danielem sprzyjało koronacji Daniela w 1253 roku na króla Rusi w Drohiczynie nad Bugiem. Jesienią następnego roku Siemowit I i Daniel zawarli w Raciążu porozumienie z Zakonem, przewidujące w przyszłości podział Jaćwieży na trzy części. Zimą 1255 roku wyruszyła kolejna wyprawa skierowana do Jaćwieży. W marcu 1257 książęta piastowscy, pod kierunkiem księcia krakowskiego Bolesława Wstydliwego, rozważali jak zorganizować chrystianizację Jaćwieży.
Wtedy nastąpiła kontrakcja Litwinów. W 1258 roku pod wodzą Trojnata zniszczyli oni okolice Czerska i zdobyli niektóre grody. Siemowit I trwał jednak przy koncepcji ojca, Konrada Mazowieckiego i chciał do Mazowsza dołączyć część ziem jaćwieskich. 15 czerwca 1260 roku zawarł w Troszynie umowę z zakonem, zapewniającą mu tylko szóstą część Jaćwieży. Sojusz Siemowita I z zakonem przewidywał wzajemną pomoc przeciw wspólnym wrogom chrześcijańskim i pogańskim, czyli Kazimierzowi księciu kujawskiemu, Jaćwieży i Mendogowi litewskiemu. Silna wyprawa odwetowa Mendoga w czerwcu 1262 roku, składająca się z kilku korpusów jazdy, uderzyła jednocześnie na księstwo halicko-włodzimierskie nad Bugiem, południowe ziemie krzyżackie, Mazowsze płockie i ziemię chełmińską. Oddziały Trojnata dotarły w pobliże Czerska, po drodze zdobywając Jazdów. Zabito tutaj Siemowita I i wzięto do niewoli jego starszego syna Konrada.
Zniszczenie Mazowsza nadwiślańskiego było duże, ponieważ w sierpniu tego roku dodatkowy najazd łupieski zorganizowali Jaćwingowie i Prusowie. W kolejnym roku zniszczyli Łowicz i okolice. Mazowsze pozbawione księcia padało łupem kolejnych napadów drużyn pruskich i litewskich w latach 1266 oraz 1267.
Wdowa po Siemowicie I Perejesława doprowadziła do uwolnienia syna z niewoli litewskiej dopiero w roku 1264. Nie wypłacono okupu, ale za to zerwano sojusz z zakonem i zaczęto normować stosunki z Litwą. Uwolniony Konrad II został księciem Czerska i Mazowsza nadnarwiańskiego, od Zakroczymia pod Wiznę. Młodszy brat Bolesław II współrządził z matką; po 1276 roku otrzymał własną dzielnicę: Płockie, Gostynińskie, Wyszogród i Rawskie. Szybko wszedł w porozumienie z księciem litewskim Trojdenem i zawarł małżeństwo z jego córką Guademundą Zofią (1279). Nawiązał też kontakty z Władysławem Łokietkiem i Leszkiem Czarnym. W połowie roku 1279 doszło do interesującego zdarzenia w Pułtusku. Książę włodzimierski Włodzimierz wysłał łodziami Bugiem i Narwią transport zboża dla Jaćwieży. Został on zatrzymany i zawłaszczony przez ludzi Konrada II. Szlak wodny z biegiem Bugu odgrywał w XII i XIII wieku ważną rolę w handlu z Rusią. W tym wypadku pomoc dla głodującej Jaćwieży przychodziła niespodziewanie z Rusi.

W cieniu walk o Kraków
Ostatnie ćwierćwiecze XIII stulecia przebiegało w Polsce pod znakiem walk o Małopolskę i Kraków. Liczni książęta zawiązywali koalicję i wciągali do nich książąt ruskich i Litwinów. Wojska Lwa, księcia halickiego i Wasylka, księcia słonimskiego zniszczyły Sochaczewskie i Gostynińskie w latach 1283 i 1285. Konrad II książę kujawski, wspomagany przez oddziały rusko-litewskie próbował zająć Kraków (1285) i niszczył ziemie brata Bolesława II. Książęta ruscy włączyli się po śmierci Leszka Czarnego (30 IX 1288) do walki o Kraków. Rywalizacja o Małopolskę w ostatniej ćwierci XIII wieku szczególnie wyniszczyła Mazowsze. Bolesław II panując nad całym Mazowszem w latach 1294–1313 zmieniał często sojusze (książę Wacław II, Przemysław II, Władysław Łokietek), dbając o utrzymanie całości księstwa i unikanie zniszczeń. W przeciwieństwie do ojca Siemowita I, konsekwentnie utrzymywał przyjazne stosunki z Litwą. Aby ich nie zadrażniać, przepuszczał przez swoje ziemie łupieskie wyprawy Litwinów sięgające Łęczyckiego (1294), Sandomierskiego (1302) i Kaliskiego (1305–1306). Ponieważ wielu Jaćwingów schroniło się przed krzyżakami za Niemnem, najazdów z przełomu XIII i XIV wieku dokonywały zapewne połączone drużyny litewsko-jaćwieskie.

Od zawieszenia broni do sojuszu
Wielki książę litewski Witenes (1295/6–1315) podjął współpracę z arcybiskupem Rygi, wspierając go w zatargach z Zakonem Inflanckim (1298, 1305–1310). Kontakty z Rygą zapewniały Litwie udział w handlu rzeką Dźwiną i podporządkowanie Połocka. Dlatego po roku 1300 Litwini pojawiali się na ziemiach polskich bardzo rzadko. Zawieszenie broni trwało w latach 1300–1321. Porozumienie Bolesława II z Witenesem zostało zapewne poszerzone na Władysława Łokietka, od roku 1308 walczącego zdecydowanie z krzyżakami. W konsekwencji, Witenes przysyłał do Polski niewielkie posiłki. Byli to zapewne różni wojownicy – Litwini, Rusini i Jaćwingowie – podobnie uzbrojeni i ubrani. Interesowała ich zdobycz i brańcy przyprowadzani na Litwę. Podobnie działali Prusowie, uczestniczący w wyprawach krzyżackich przeciw Łokietkowi.
Zagrożenie ze strony związanych sojuszem z zakonem krzyżackim Czech zrównoważył Łokietek zbliżeniem z Węgrami. W roku 1320 wydał swoją córkę Elżbietę za króla węgierskiego Karola Roberta. W procesie krzyżacko-polskim w Inowrocławiu w 1320 roku wszyscy książęta mazowieccy starali się wykazać neutralnością. Łokietek trafnie ocenił, że nie może liczyć na słabych i niezdecydowanych książąt dobrzyńskich i mazowieckich. Jedynym pewnym sojusznikiem w walce z zakonem mógł być Witenes (zm. 1313), a później Giedymin litewski.
Sojusz króla polskiego Władysława i wielkiego księcia litewskiego Giedymina rodził się przez kilkanaście lat. Najpierw doszło do małżeństwa Wacława księcia płockiego z Danutą Elżbietą córką Giedymina (1319–1320). W nadchodzącym starciu Zakonu z Władysławem Łokietkiem książęta mazowieccy nie chcieli brać udziału. Siemowit II książę rawski, sochaczewski i wiski posiadał długą granicę z państwem krzyżackim; Trojden książę czersko-warszawski myślał więcej o sprawach ruskich. Obu książąt wzrost sił Łokietka niepokoił.
W 1323 rozpoczęła się rywalizacja Polski, Węgier i Litwy o przejęcie Rusi halicko-włodzimierskiej po bezpotomnej śmierci jej ostatniego księcia. Na Ruś wyprawił się Łokietek z posiłkami węgierskimi, na ziemie Ponarwia i Pobuża (późniejsze Podlasie) wkroczył Giedymin, pustosząc jednocześnie Mazowsze w 1324. Na tronie halickim osadzono Bolesława syna Trojdena, księcia czersko-warszawskiego i Marii księżnej halickiej. Ale już w 1326 uformowały się dwa wrogie obozy: Zakon z książętami mazowieckimi przeciw Władysławowi Łokietkowi i Giedyminowi. W nadchodzących wojnach Łokietka z Zakonem i książętami mazowieckimi Litwini dawali królowi polskiemu wsparcie zbrojne (1327, 1329). Z pomocą Zakonowi pospieszył król Jan Luksemburski, który zmusił księcia Wacława płockiego do uznania się lennikiem czeskim. Poparł też roszczenia krzyżackie wobec pozostałych księstw mazowieckich, Trojdena i Siemowita II. Bezpośrednia wojna polsko-krzyżacka toczyła się ze zmiennym szczęściem w latach 1330–1332. Jednocześnie lata 1329–1335 były okresem zbrojnych działań i licznych rozejmów między książętami mazowieckimi a zakonem. Mazowsze było stale niszczone, książęta zaś nie chcieli stracić niezależności i zostać lennikami polskimi.
Kazimierz Wielki od 1333 roku konsekwentnie dążył do normalizacji stosunków z Zakonem, co osiągnął dzięki pokojowi kaliskiemu w 1343 roku. W tymże roku Krzyżacy wytyczyli wspólną granicę z Mazowszem. Po 1323 roku Siemowit II poszerzył zapewne swoje terytorium na północ i wschód od Wizny, na pograniczu z Litwą. Giedymin kolejnymi wyprawami na Mazowsze (1336, 1337 i 1340) zapewnił sobie panowanie nad górną Narwią i Pobużu. Droga z Litwy do Małopolski zaczęła prowadzić przez Wołkowysk-Brześć i Lublin. Bezpotomna śmierć Bolesława Jerzego księcia halickiego w 1340 roku wznowiła mazowieckie roszczenia do tzw. Podlasia (nazwa dopiero w XV wieku), czyli sąsiednich ziem dawnej Rusi halicko-włodzimierskiej.
W stosunkach z zakonem kluczowe były skrajne terytoria Mazowsza, ziemia płocka na zachodzie i ziemia wizneńska na wschodzie. Władcy mazowieccy mogli poszerzać swoje terytoria na północ i wschód. Leśna strefa graniczna na północy, nad Narwią, była długo nawiedzana najazdami pruskimi, nieco spokojniejsza dopiero w XIV wieku. Gleby tutaj były mało żyzne. Na północnym-wschodzie, tereny nad dolną Biebrzą i nad dopływami górnej Narwi, zostały wcześnie zasiedlone przez Mazowszan. Od początku XIV wieku obszar ten stanowił przedmiot rywalizacji z Litwą. Od XI wieku Wizna była kluczowym grodem na tym terenie, aż do ostatecznej stabilizacji pogranicza litewsko-krzyżackiego w pokoju melneńskim (1422). Okres jagiellońsko-krzyżacki zapisał się poważnymi

wojnami z zakonem, do których wkład książąt mazowieckich był skromny.
Zarysowany obraz jest niepełny, gdyż uwzględnia konflikty zbrojne i związki polityczne, pomijając inne relacje sąsiedzkie, osadnicze, gospodarcze i kulturalne. Odpowiednie ich uwzględnienie jest potrzebne i wykonalne, ale trudniejsze i wymagające odpowiednio szerokiego pola wypowiedzi. Relacje osadnicze i gospodarcze, sieci dróg i związków handlowych, przepływu ludności, wymagają rozpoznania różnych źródeł i metod badawczych. Jest faktem, że ich treści daleko odbiegają od podręcznikowych wiadomości, którymi jesteśmy tradycyjnie karmieni.

Jan Tyszkiewicz
Polski historyk mediewista, profesor w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego.

Tajemniczy Mendog

Eduardas Gudavičius
przeł. Bartłomiej Kowal

Litwa znajduje się na przecięciu dwóch prostych: poziomej, wzdłuż której leżą państwa bałtyckie, i pionowej, tworzonej przez państwa Grupy Wyszehradzkiej. Do żadnej z nich nie należy w pełni − dla poziomej jest zbyt duża, dla pionowej za mała. Wyznacznikiem może być euro. W sylwestra 2014 roku Litwa należała jeszcze do osi pionowej, a następnego ranka obudziła się już w poziomej. Ciągnąc ten wątek, można powiedzieć, że euro nie jest niczym nowym. Od XIV−XV wieku międzynarodową jednostką monetarną był talar. Litwę w strefę talara wprowadził Zygmunt August.

Mendog, rycina z Kroniki Sarmacji europejskiej, fot. archiwum „Mówią wieki”

W _XIII wieku nie było jeszcze strefy talara, a na Litwie w ogóle nie bito monet. Produkowano je za to we wszystkich sąsiednich państwach. Stąd wniosek, że o Litwie w kontekście przyszłych krajów Grupy Wyszehradzkiej w owym czasie mówić nie sposób. Grupy państw bałtyckich także wtedy nie było, ale od wieków istniało zjawisko, które pozwalało znaleźć wspólny język dowolnym państwom − korupcja. W krąg wielkiej polityki Mendog wkroczył właśnie jako uczestnik korupcyjnego układu. Zanim o tym opowiem, podkreślę, że rozliczał się nie grzywnami, lecz w naturze: złotymi i srebrnymi naczyniami oraz końmi. Takie łapówki wręczali władcy tych państw, w których skarb był ich prywatnym majątkiem. Wczesna monarchia to epoka więzi osobistych. W powstającym państwie litewskim dynastia rządząca pojawia się w źródłach na tle licznego zastępu „szwagrostwa”, rozlewającego się poza granice Litwy na północ i południe.
O pierwszych władcach „krajów wyszehradzkich” najwięcej wiadomo z dwunasto- i trzynastowiecznych kronik narodowych Szymona z Keza, Kosmasa z Pragi i Galla Anonima. Litewska kronika narodowa powstała dopiero w początku XVI stuleciu, ale nie ma w niej pewnych wiadomości o pierwszych władcach Litwy. Prawie wszystko, co wiemy o Mendogu, zawdzięczamy źródłom niemieckim i ruskim, szczególnie inflanckiej kronice rymowanej oraz Latopisowi ipatijewskiemu. W tym ostatnim pojawia się wzmianka o umowie zawartej w 1218 roku między Wołyniem a Litwą. Litwinów reprezentowało pięć grup książąt (21 ludzi), w jednej z nich był Mendog, brat Dowsprunga. To pierwszy znany fakt z jego biografii. Ostatni, jego zabójstwo w 1263 roku, także pojawia się w Latopisie ipatijewskim w formie wzmianki nekrologowej (władca został nazwany wielkim księciem i autokratą).
Prawie 30 lat dziejów Litwy i biografii Mendoga okrywa mgła tajemnicy. A ważnych wydarzeń nie brakowało. Notka nekrologowa w kilku słowach przedstawia karierę polityczną Mendoga od statusu młodszego brata aż do samowładztwa (wyjątkowo chwalebne określenie): Mendog swoją pozycję osiągnął, mordując i wyganiając braci oraz bratanków. Nie znamy szczegółów, ale za Juliuszem Latkowskim możemy powtórzyć, że Mendog zjednoczył Litwę metodą Merowingów.

Cienie we mgle
W XIII wieku funkcjonowały dwa pojęcia „Litwa”: szersze obejmowało całą współczesną Litwę, węższe, „ziemie Litwy”, dotyczyło środkowego biegu Niemna i Wilii. Początkowo włości Mendoga, podobnie jak jego starszego brata Dowsprunga, obejmowały to drugie terytorium. Inflancka kronika rymowana nie podaje żadnych dat, zatem opisywane w niej wydarzenia trzeba porządkować, zestawiając z innymi źródłami. Mendog po raz pierwszy pojawia się w 1245 roku, oblegając krzyżacki zamek Embute w Kurlandii. Było to następstwo tajnego układu z księciem pomorskim Świętopełkiem, ponieważ w lutym 1245 roku ukazały się bulle papieża Innocentego IV, potępiające pomorskiego władcę. Owe bulle pozwalają datować wydarzenia pod Embute na koniec 1244 roku. Oblężenie nie odniosło sukcesu, ale w opisie dalszych walk z lat 1245–1246 kronika nazywa Mendoga najwyższym królem Litwinów. W tych walkach „królewski” siostrzeniec Lingwen pokonał w północno-wschodniej Litwie swoich wrogów, którzy uciekli do Inflant.
Tym razem możemy mówić o koneksjach „szwagrostwa” poza granicami Litwy. Inna sprawa, związane z tymi koneksjami źródła przedstawiają wrogów Lingwena (Gineikę, Tučiusa i Milgrynasa) jedynie jako mniejszych graczy. Kim oni byli na Litwie w 1245 roku? Dla braci z zakonu krzyżackiego byli to dobrzy aborygeni, a Lingwen i król Mendog bez wątpienia byli tymi złymi. Już za czasów pokolenia ojca Mendoga rozszerzające się poza granice Litwy wpływy wielkich ludzi ukazuje kronika Henryka Łotysza, mówiąca o ważniejszych litewskich książętach z pierwszych dwóch dziesięcioleci XIII wieku. Wyłania się z niej obraz wielkiego litewskiego wilka, ciemiężącego zdatnych do ucywilizowania (tj. podbicia i ochrzczenia) ludzi. Po trzech lub czterech latach od historii Lingwena nastąpiły wydarzenia, które ten obraz ukarzą w nieco jaskrawszych barwach. Wysłane przez Mendoga wojsko wdarło się do księstwa smoleńskiego. Dowodzili nim bratankowie Giedymina Towtywiłł (Tautvilas) i Gedvydas (prawdopodobnie synowie Dowsprunga) oraz inny krewny, książę żmudzki Wykint (Vykintas). Mendog ogłosił im, że kto co sobie zwojował, to zatrzyma. Wygląda na to, że Dowsprunga już nie było, zatem Mendog został seniorem patronimii i „szwagrostwa”. Dlatego pozwolił bratankom podbić ziemie spustoszonej przez Tatarów Rusi, a sam zagarnął ich włości, ostatecznie umacniając się jako wielki książę Litwy.

Rodzinny konflikt
Rozpoczęła się wojna domowa. Krewnych Mendoga wsparł książę halicki Daniel (ich siostra była jego żoną): na Jaćwież i Żmudź przybył Wykint z sakwami pełnymi srebra, za nim podążali bratankowie Mendoga z wojami ruskimi i kumańskimi przysłanymi przez Daniela, który swe działania uzgadniał z zakonem inflanckim i biskupem ryskim. Sam książę halicki wdarł się na Ruś Czarną, którą władali Litwini, Towtywiłł spustoszył włości Mendoga, a Wykint umocnił się na północy Żmudzi. Wszystko to miało miejsce w 1249 roku, pod koniec którego Towtywiłł przybył do Rygi, gdzie został uroczyście powitany i ochrzczony.
W roku 1250 na południową część ojczystych ziem Mendoga wtargnął mistrz zakonu inflanckiego Andrzej von Steyer. Chciał się zmierzyć z Mendogiem, jednak król tkwił w swoim zamku. Zostawiwszy otoczonego Mendoga, wojska zakonne spustoszyły popierającą wielkiego księcia Żmudź Południową i zmusiły do poddania Semigalię. Chociaż Steyer był do wyprawy starannie przygotowany, to pod obleżonym zamkiem długo nie zabawiono i szturmu nie przeprowadzono. Być może uznano litewskie fortyfikacje za zbyt trudne do zdobycia. A może były też inne motywy? W końcu Towtywiłła z otwartymi rękami przyjął nie mistrz zakonny, lecz biskup ryski. Litewski książę był siostrzeńcem zwycięzcy spod Szawli Wykinta, na którym krzyżacy nie próbowali się mścić jedynie ze względu na wstawiennictwo sprzymierzeńca obu, księcia Daniela. Innymi słowy, zakon nie zamierzał wybierać z ognia kasztanów dla biskupa. Gdy wojska zakonne odstępowały od zamku Mendoga, układ sił był już inny. Pod zamek sojusznicy podeszli wspólnie, ale co potem?
Latopis ipatijewski poświęca dużo uwagi Towtywiłłowi i podaje, że był protegowanym biskupa ryskiego Mikołaja, natomiast inflancka kronika rymowana, tuba propagandowa zakonu, o Towtywille i biskupie ryskim nawet nie wspomina. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Choć liczono się z Towtywiłłem, to jednak nie uznawano go za liczącego się partnera. Rozumiejąc to, Andrzej von Steyer nawiązał bezpośrednie kontakty z Mendogiem.

Chrzest
Ich początek wyznacza przybycie posłańca Mendoga do mistrza zakonu w drugiej połowie 1250 roku. Mendog przysłał kosztowne dary, a proponował jeszcze więcej, jeśli mistrz zabije Towtywiłła. Von Steyer przyjął dary, ale zamiast zabić Towtywiłła, zaproponował Mendogowi chrzest i wsparcie w uzyskaniu akceptacji tego aktu przez papieża. Przenikliwy mistrz inflancki ożywił w ten sposób ideę, która łączyła uznanie nowo powstających państw z przyjęciem przez nie chrztu. Litwa była ostatnim państwem pogańskim w tamtym rejonie i von Steyer zrozumiał, że jego zakon może wygrać, wdzierając się w tę przestrzeń nie przez główną bramę z mieczem w reku, lecz tylną furtką, posługując się chrzcielnicą. Latopis ipatijewski podaje, że oferując Mendogowi chrzest, mistrz dodał: Jestem twoim przyjacielem.
Po powrocie z Semigalii Andrzej von Steyer został zaproszony przez Mendoga. Mistrzowi towarzyszyła oficjalna delegacja zakonna, a rokowania zakończyły się sukcesem. W lipcu 1251 roku papież Innocenty IV w kilku bullach potwierdził chrzest Mendoga i jego podwładnych, przyjął go pod opiekę św. Piotra, ustalił porządek i wykonawców koronacji. Pomiędzy końcem 1250 a połową 1251 roku zawarto układ między Mendogiem i zakonem inflanckim, przeprowadzono katechizację i chrzest władcy Litwy. Do Rygi przybył wysłannik Mendoga Parbusa, by stąd wyruszyć do papieża, do Mediolanu, w towarzystwie i pod opieką delegatów zakonnych. Innocenty IV, akceptując „korupcyjny” układ między zakonem inflanckim i nowo powstałym państwem litewskim z Mendogiem na czele, postępował tak, jak Otton III postępował z Bolesławem Chrobrym i węgierskim Stefanem Świętym.
Koronacji Mendoga w lipcu 1253 roku towarzyszył akt darowizny Żmudzi dla zakonu inflanckiego. Biskupem litewskiej diecezji misyjnej został brat zakonny ksiądz Kristijonas, a zakon miał przeprowadzić proces konwersji całego kraju. Za korony płacili i inni, ale cena nie była aż tak wysoka, bo ani władca Węgier, ani władca Polski nie mieli konkurenta do tronu spiskującego z dystrybutorem korony. A tymczasem Mendogowego konkurenta wspierali biskup i kapituła Rygi. Mistrz zakonu inflanckiego wybrał władcę realnego, a nie kolaborancką fikcję, i dobrze na tym wyszedł.

Rozgrywka w rodzinie i korona
Papież podkreślił, że chrzczony właśnie kraj Mendog wyrwał z rąk pogan. Oznaczało to, że Towtywiłł, choć stał się chrześcijaninem wcześniej niż Mendog, został zaliczony do pogan. Przyszło mu wraz z wojami Daniela odejść z Rygi na Żmudź, do Wykinta. Towtywiłł, politycznie ograny przez wuja, ale wspierany przez Wykinta oraz Jaćwingów, w końcu lata 1251 roku wyruszył przeciw Mendogowi. Ten, powtarzając wcześniejszą taktykę, zamknął się w zamku Woruta. Pod nim spotkały się więc dwie Litwy: stara i nowa. Starą wspierało wojsko halickie, nową drużyna inflanckich kuszników konnych. Jednak do poważnego starcia nie doszło i wszystko skończyło się na zastraszaniu. Towtywiłł wrócił na Żmudź. Jesienią nastąpił kontratak Mendoga: obległ Towtywiłła w zamku Wykinta w Twerach na Żmudzi. Gdy Mendog został ranny, jego wojska wycofały się. Wojna domowa trwała. W 1252 roku z pomocą księcia Daniela Towtywiłł spustoszył część Litwy. Haliczanie zajęli kilka zamków, ale nigdzie nie zdołali się umocnić i ostatecznie Towtywiłł musiał uciekać na Ruś Halicką. W końcu 1252 roku działania wojenne dobiegły końca, a w 1253 roku Daniela odciągnęła od Litwy wyprawa na Morawy i Śląsk, w której uczestniczyli również Towtywiłł i Gedvydas.
Zapewniwszy sobie chwilę wytchnienia, Mendog koronował się 6 lub 13 lipca 1253 roku. Koronę na jego głowę włożył pełnomocnik papieża, podlegający jurysdykcji zakonu krzyżackiego biskup chełmiński Heidenryk. Korony dla pary królewskiej (zapewne wyrób ryskich jubilerów) przywiózł, według inflanckiej kroniki rymowanej, Andrzej von Steyer. W źródłach nie zanotowano stanowiska najwyższych władz zakonu krzyżackiego wobec układu von Steyera z Mendogiem. Oczywiście mile widziane były zapisy ziemi na rzecz zakonu, ale należy wątpić, by wielkiemu mistrzowi podobało się uznanie państwowości Litwy. Co prawda nie protestował, ale uważano, że mistrz inflancki posunął się za daleko.
W 1252 roku w Inflantach pojawił się pełnomocnik wielkiego mistrza, mistrz krajowy Niemiec Eberhard von Sayn. Latopis ipatijewski podaje, że kapituła zakonu inflanckiego potępiła „korupcję” Andrzeja von Steyera i zmusiła go do wyjazdu do Niemiec. Uczynił to na przełomie 1253 i 1254 roku, przedtem pożegnawszy się z Mendogiem. Było to cieple pożegnanie, w którym udział wzięła także królowa Litwy, znana jedynie z chrześcijańskiego imienia Marta. Żoną Mendoga została dopiero w 1252 roku, gdy pod Twerem poległ jej pierwszy mąż, walczący przeciw Mendogowi książę szawelski Vismantas (Latopis ipatijewski wprost pisze o odebranej Vismantasowi żonie). W tym czasie najstarszy syn Mendoga Vaišelga był już prawie dorosły, zatem nie mógł być synem Marty. Zapewne jego matka (i pierwsza żona Mendoga) była ową nie wspomnianą z imienia królową, częstującą pod koniec 1250 roku delegację zakonną z Inflant, która przybyła na negocjacje w sprawie chrztu. Możemy tylko powiedzieć, że rok później takiej żony Mendoga już nie było. W inflanckiej kronice Marta pojawia się jako gorliwa katoliczka i sprzymierzeniec Niemców, a jej stosunki z Mendogiem charakteryzują się obustronną miłością. Wyjeżdżając, Andrzej von Steyer wyraził radość z powodu szczęśliwie przebiegającej chrystianizacji Litwy.
Pozbywszy się von Steyera, władze zakonu krzyżackiego, chcąc nie chcąc, musiały uznać zawarty przez niego układ, a dobre stosunki między zakonem inflanckim a królestwem Litwy utrzymały się do 1261 roku. Utworzenie na Litwie biskupstwa misyjnego, korzystanie z usług niemieckich skrybów, zgoda papieża na koronację syna Mendoga i funkcjonowanie rady królewskiej pokazują, że na Litwie powstawały struktury państwa feudalnego.

Ziarna niezgody
Jednak była i druga strona medalu: wiążąc się z zakonem inflanckim i oddając mu Żmudź, Litwa wyrzekła się nie tylko perspektywy połączenia plemion bałtyckich, lecz także zjednoczenia całego plemiennego etnosu litewskiego.
W 1236 roku w bitwie pod Szawlami „szwagrostwo” żmudzkich książąt samo rozprawiło się z kawalerami mieczowymi. Nie wiemy, jak wyglądały stosunki Żmudzinów z Mendogiem w szóstym dziesięcioleciu XIII wieku, jednak inflancka kronika rymowana malowniczo opisuje zgodne działania żmudzkich kunigasów pod przywództwem najmądrzejszego z nich, księcia Almenasa. Zaplanował on serię wypraw na słabo umocnioną Kurlandię, dzięki którym żywił swych wojów. Trzymane w stanie gotowości bojowej drużyny i chłopi przez całe lata pięćdziesiąte z sukcesem realizowali plan Almenasa. Spokój na północnym i zachodnim pograniczu pozwolił Mendogowi skoncentrować się na południu i wschodzie. W 1254 roku pogodził się z Danielem Halickim, rok później litewskie drużyny wsparły go w próbie oswobodzenia się spod władzy Złotej Ordy, wyruszając przeciw zamkowi w Zwiahlu. Niestety, Litwini spóźnili się i Haliczanie sami wzięli cały łup, co ponownie popsuło stosunki Mendoga z Danielem. Była to jednak błahostka w porównaniu z innymi następstwami nieprzemyślanej wyprawy na Zwiahel.
Mszcząc się za najazd, Burundaj, jeden z dowódców Złotej Ordy, zimą 1258/1259 roku przygotował wyprawę na Litwę. Do udzialu w niej zmusił Haliczan. Tatarzy bez przeszkód splądrowali ziemie Litwy i Nalszczany, uprowadzając wielu jeńców. Wiemy również, że dowiedziawszy się o potulności Daniela i jego pomocy dla Burundaja, Litwini wdarli się do Nowogródka i pojmali syna Daniela Romana. Przewodził im Wojsiełk, który opuścił prawosławny klasztor; wcześniej prawdopodobnie przebywał w nim mnich Towtywiłł, który w 1254 roku podoporządkował się Mendogowi i wrócił na Litwę. Podążającemu za Burundajem Danielowi nie udało się uwolnić Romana. Litwa była spustoszona, ale niepodbita. Król Mendog ostał się, choć w oczach Litwinów nie był to już ten sam król.
Ponieważ Żmudzini skutecznie realizowali plan Almenasa, inflantczycy w 1259 roku poprosili inne gałęzie zakonu krzyżackiego o pomoc. Połączone wojsko krzyżackie starło się ze Żmudzinami 13 lipca 1260 roku nad jeziorem Durbe, ale poniosło sromotną klęskę. Było to zwycięstwo nie tylko Żmudzinów, ale i wszystkich Bałtów, a jego konsekwencją były powstania w Prusach i Inflantach. Choć Mendog został niedawno pobity przez Tatarów, Żmudzini mimo wszystko zwrócili się do niego, prosząc o przyjęcie ich pod jego władzę w roku 1261. Podali też swoją cenę: król miał przewodzić walce wszystkich Bałtów z niemieckimi przybyszami. Była to walka o zachowanie stylu życia przodków, walka, na rzecz której trzeba było zrezygnować z dotychczasowych wyborów politycznych i którą można było wygrać jedynie pod przywództwem władcy całej Litwy.
Nie miejsce tu na szczegółowy opis działań Mendoga, który w 1261 roku spełnił prośbę Żmudzinów, lecz wkrótce się przekonał, że zbuntowani Bałtowie wcale nie pragną jego władzy. Gdy po śmierci żony Marty Mendog porwał żonę swego szwagra Dowmunta z Nalszczan, doszło do porozumienia pokrzywdzonego z siostrzeńcem Mendoga Treniotą. Jego owocem stało się zabójstwo Mendoga w 1263 roku.
To już nie był Mendog, o którym milczą źródła. Jednak największą tajemnicę króla kroniki kryją akurat w jego końcowym etapie życia. Paradoksalnie nie chodzi o przemilczenie; źródła bardzo dużo o tym mówią. Ale kto i jak to powiedział?
Propozycję Żmudzinów i decyzję Mendoga opisuje Inflancka kronika rymowana, jej głównym informatorem był inflancki brat zakonny i ksiądz, spowiednik królowej Marty Zivertas Tiuringietis (Ziwert z Turyngii?). Po przybyciu na Litwę posłańcy żmudzcy najpierw udali się do wszechwładnego siostrzeńca Mendoga Trenioty, jego dowódcy polowego, który poprosił, by szczegółowo wyjaśnić mu ich zamiary. Treniota miał do wyrównania swoje rachunki z rycerzami zakonnymi, którzy przeszkadzali mu w handlu. Po wysłuchaniu Żmudzinów ogłosił: będziemy błagać Mendoga i grozić mu, dopóki nie zgorzknieje mu jego chrześcijaństwo. Postarano się o rozmowę bez udziału Marty.
Jednak namówiony Mendog znowu stał się przeciwny chrześcijanom i stanął po stronie pogan. Przebywający na Litwie Niemcy zostali zabici lub uwięzieni (za wstawiennictwem królowej Zivertas został uwolniony). Jesienią 1261 roku litewskie wojsko pomaszerowało pod Kieś. Wyprawa się nie udała, a Mendog gorzko wyrzucał Treniocie jego rady. Po powrocie król sam doczekał się wyrzutów ze strony Marty. Odpowiedział na nie desperacko: Wzgardziłem chrześcijaństwem, odepchnąłem mistrza, wybrałem pogaństwo; głupio postąpiłem, lecz nie pozostaje nic innego, jak poprzeć dążenia Trenioty i Żmudzinów.
Nie będę powtarzał od dawna znanych wersji zakonu krzyżackiego i Stolicy Apostolskiej; jedna utożsamia rozpoczętą walkę przeciwko zakonowi z rezygnacją z chrześcijaństwa, druga temu zaprzecza. Sednem zabranej przez Mendoga do grobu zagadki jest jego pozycja polityczna, a nie wyznaniowa. Witold Wielki chrzcił się aż trzy razy, ale kogo interesuje, co czuł, gdy żegnał się od prawego lub lewego ramienia? Obie wersje uczuć Mendoga przedstawiają obie zainteresowane strony, jednak papież Klemens IV powiedział tylko kilka słów, natomiast źródła krzyżackie są w tym względzie znacznie bogatsze. Tylko co po tych słowach, jeśli posłaniec donoszący o chrzcie Mendoga jest nazywany poganinem? Być może milczenie Urbana IV jest bardziej wymowne. Zagadka pozostaje nierozwiązana.

Eduardas Gudavičius
Litewski historyk, emerytowany profesor Uniwersytetu Wileńskiego, badacz dziejów Wielkiego Księstwa Litewskiego.

Bruno z Kwerfurtu

Andrzej Pleszczyński

Pod koniec zimy 1009 roku – 14 lutego albo 9 marca – gdzieś na pograniczu Polski, Litwy, Prus i Rusi zginął z rąk pogan człowiek niezwykły. Znali go cesarze: Otto III i Henryk II, papieże: Sylwester II i Jan XVII, przyjaźnił się z nim Bolesław Chrobry. Bywał na dworze księcia ruskiego Włodzimierza Wielkiego, a podobno także na dworze króla węgierskiego Stefana I Świętego.

Św. Wojciech przybywa z misją chrystianizacyjną do Prusów, kwatera z drzwi gnieźnieńskich.
Kilka lat po męczeńskiej śmierci św. Wojciecha jego drogą podąży Bruno z Kwerfurtu, fot. Wojciech Kalwat

Bruno z Kwerfurtu oddał życie za sprawę, w którą głęboko wierzył. Tę wiarę dokumentują jego dzieła pisarskie, a zwłaszcza słynny list do Henryka II, który był manifestem antywojennym, mającym nakłonić niemieckiego króla do zaprzestania walki z Bolesławem Chrobrym i zwrócenia się przeciw poganom. Bruno propagował idee pokoju pomiędzy chrześcijanami. Chciał, by państwa chrześcijańskie pozostawały w zależności od cesarza rzymskiego, ale przy zachowaniu szerokiej autonomii. W ten sposób powstałaby w obrębie Imperium Christianum swoista konfederacja krajów połączonych ideami braterstwa i poszanowania odrębności oraz wzajemnej pomocy przeciw wrogom zewnętrznym.
Był marzycielem, ale nie można mu odmówić konsekwencji i poświęcenia w realizacji swych poglądów. Jego działalność i myśli ujawniane w pracach literackich wpisują się w koncepcje pojawiające się od dawna w elitach chrześcijaństwa zachodnioeuropejskiego. Prócz wspomnianych wyżej trzeba wymienić nakaz ewangelizacji pogan, któremu pod koniec pierwszego tysiąclecia patronowały wielkie autorytety: cesarz Otto III oraz papieże – Grzegorz V, a później Sylwester II. Brunona mocno inspirowały także koncepcje religijne północnowłoskiego ruchu eremickiego stworzonego przez świętego Romualda z Camaldoli. Jednak największy wpływ wywarł na niego Wojciech Sławnikowic, dawny biskup Pragi i męczennik zabity przez Prusów w 997 roku.

Zapatrzony w biskupa Wojciecha
Urodzony ok. 974 roku w Kwerfurcie na przedgórzu Harzu, pochodzący ze średnio zamożnego rodu saskiego Bruno mógł spotkać Wojciecha w Magdeburgu, w szkole archikatedralnej, do której wstąpił w 981 roku, mniej więcej wtedy, gdy Sławnikowic ją opuszczał. Jako uczeń tych samych nauczycieli Bruno musiał słyszeć o losach starszego kolegi: o objęciu przez niego godności ordynariusza diecezji i o jego żarliwości religijnej. Sława Wojciecha musiała dotrzeć do Magdeburga, tym bardziej, że opuszczenie przezeń Pragi (988) po konflikcie z elitami czeskimi było ewenementem.
Wojciechowi sprzyjała regentka Teofano. Jej syn, młodociany król niemiecki Otto III, był pod wielkim wrażeniem jego gorącej wiary. Sławnikowic miał po swojej stronie także papieża, któremu przedstawił powody wyjazdu ze stolicy Czech i chęć zrzeczenia się godności biskupiej. Sprzeciwił się jednak temu jego bezpośredni zwierzchnik, arcybiskup moguncki Willigis. Rozgoryczony Wojciech wyruszył w pielgrzymkę do Jerozolimy. Dotarł jedynie do Monte Cassino. Za namową słynnego greckiego eremity św. Nila wrócił do Rzymu i przystąpił do wspólnoty benedyktyńskiej św. Bonifacego i Aleksego osiadłej na wzgórzu awentyńskim. Klasztor ten później stał się na pewien czas domem także dla Brunona.
Niedługo cieszył się Wojciech spokojem mniszego życia. Książę czeski pomimo konfliktu skierował do Willigisa, cesarzowej i papieża poselstwa z prośbą o powrót biskupa do kraju. Tak się stało. Uważa się, że w trakcie drugiego pontyfikatu w Pradze (992­–994) Wojciech ewangelizował Węgrów i nawiązał kontakty z księ-ciem Vaikiem, którego miał ochrzcić. Ów władca przeszedł do historii jako król Stefan I. Obecności Wojciecha na jego dworze nie da się potwierdzić. Faktem jest jednak, że w 996 roku jeden z kapelanów Sławnikowica Astryk-Anastazy został opatem klasztoru w Pécsvárad, w 1000 roku przywiózł Stefanowi z Rzymu koronę królewską, wkrótce zaś został węgierskim arcybiskupem.
Wojciech mógł przemierzać Węgry w trakcie swojego drugiego wyjazdu z ojczyzny w 994 roku. Przyzwyczajony do wyidealizowanej duchowości ordynariusz nie mógł ponoć znieść zwyczajów panujących w Pradze. Jego żywoty nie wspominają o polityce, a źródeł konfliktów upatrują w sferze obyczajowo-religijnej: biskup miał się sprzeciwiać zabiciu niewiernej żony, zabraniał też sprzedawania kupcom żydowskim niewolników chrześcijańskich, których pędzono później do krajów muzułmańskich. Faktem jest jednak, że wkrótce po wyjeździe biskupa, we wrześniu 995 roku, stronnicy księcia czeskiego Bolesława II napadli na Libice, siedzibę Sławnikowiców, i zabili braci biskupa.
Pogmatwane losy Wojciecha Sławnikowica w znacznym stopniu znane są z jego biografii napisanej przez Brunona (Ży-wot św. Wojciecha w dwóch wersjach: krótszej i dłuższej). Bruno zresztą sam podążył drogą swego bohatera. Teksty przyszłego misjonarza Bałtów zostały wprawdzie oparte na najstarszej wersji żywota św. Wojciecha, przypisywanej mnichowi awentyńskiemu Janowi Kanapariuszowi, ale jest w nich wiele wiadomości oryginalnych. Oznacza to, że Bruno zbierał informacje o Sławnikowicu, był nim zafascynowany.
Sławnikowic znów prosił przełożonych o zwolnienie z obowiązków ordynariusza praskiego. Na decyzję oczekiwał w klasztorze na Awentynie. Jego losy miał rozstrzygnąć synod zwołany do Rzymu w maju 996 roku. Zjawił się tam Otto III, który po śmierci papieża Jana XV wyznaczył na jego następcę swojego kapelana Brunona, syna księcia Karyntii. Ten, już jako Grzegorz V, koronował Ottona na cesarza w bazylice watykańskiej. Na decyzję hierarchów w sprawie Wojciecha największy wpływ miało wystąpienie Willigisa, który zażądał przestrzegania prawa kościelnego i bezwzględnego powrotu do Pragi. Ostrość wyroku łagodziła jednak klauzula dodana przez Grzegorza V, wedle której w razie sprzeciwu czeskiego władcy będzie wolno biskupowi udać się w misję do pogan.
Oczekując na decyzję Bolesława II, Wojciech pielgrzymował do sanktuariów francuskich: św. Marcina w Tours, św. Benedykta we Fleury i św. Dionizego w Saint-Denis. Po drodze zatrzymał się na dworze cesarskim. Ottonowi podobał się ów człowiek, jak on sam przejęty mistyką zbliżającego się milenium. Podobno Wojciecha spotkał honor odprawiania w obecności cesarza mszy wielkanocnej w kaplicy pałacowej w Akwizgranie, dopełnionej ukoronowaniem władcy. Na dworze zapewne obserwował go i podziwiał ówczesny kapelan cesarski Bruno z Kwerfurtu.

Tragiczna misja do Prusów
Jesienią 996 roku Wojciech otrzymał list z Pragi – Bolesław II odmówił mu zgody na powrót do kraju. W tej sytuacji pozostała mu jedynie misja. Decyzja, gdzie się udać, była w gruncie rzeczy oczywista: u polskiego władcy Bolesława Chrobrego przebywał jego brat Sobiesław, książę libicki, ocalały z rzezi w 995 roku dzięki temu, że posiłkował armię Ottona III w wyprawie na Połabie. Polska sąsiadowała też z obszarami pogańskimi, gdzie można było wykonać zadania przypisane przez papieża. Bolesław Chrobry wspierał ludzi Kościoła i był też – co podkreślał nawet wrogi mu Thietmar – człowiekiem pobożnym.
W Polsce zdecydowano, by wysłać misjonarza nie do Luciców, ale do Prusów. Powodem zaniechania misji połabskiej było prawdopodobnie wznowienie na początku wiosny 997 roku wojny sasko–słowiańskiej. Wysłanie w takich okolicznościach Wojciecha za Odrę równałoby się wydaniu nań wyroku śmierci.
Z Gdańska pod koniec zimy albo wczesną wiosną 997 roku misjonarz – w towarzystwie brata Radzima-Gaudentego oraz prezbitera Bogusza-Benedykta, eskortowany początkowo przez 30 wojowników – wypłynął łodzią na wschód. Nie wiadomo, gdzie trafili misjonarze: czy na Sambię, czy raczej do Pomezanii (w okolice dzisiejszego Elbląga). Teren misji niewątpliwie był połączony szlakiem handlowym z ziemiami podległymi władzy Chrobrego. Żywoty wspominają o wystąpieniu św. Wojciecha na targowisku. Zwykle w takim miejscu tolerowano obcych, bronił ich obyczaj gościnności. Zwołany jednak specjalnie dla przybyszów wiec miejscowej ludności nakazał misjonarzom pod groźbą śmierci opuszczenie terytorium wspólnoty. Powoływano się na to, że głoszą oni wiarę, której nie tolerują bogowie. Misjonarze zastosowali się do tego nakazu, jednak po kilku dniach wędrówki,23 kwietnia, odprawili mszę w świętym dla miejscowej ludności gaju. Schwytali ich strażnicy pod przywództwem kapłana o imieniu Sicco, którego brata mieli w walce zabić Polacy. Sicco zadał Wojciechowi cios włócznią w serce, następnie obcięto zabitemu głowę, którą nabito na pal. Towarzyszy św. Wojciecha oszczędzono i odesłano do Polski.
Bolesław Chrobry wykupił ciało św. Wojciecha. Akt ten nie był jednak, jak czasami się uważa, świadectwem wielkiej roztropności władcy, który już wtedy chciał – pozyskując relikwie – powołać w Gnieźnie metropolię kościelną. Myślenie takie zakłada niemal proroczą dalekowzroczność polskiego władcy oraz cyniczne motywy jego działań. W owym czasie rzeczą powszechną było, że zwierzchnik (senior) wykupywał ciała swoich ludzi, by je honorowo pochować. Gdyby książę nie zadbał o zwłoki swojego misjonarza, okryłby się hańbą, stracił zaufanie poddanych oraz zagranicznych przyjaciół i sojuszników, a wrogom dałby okazję do szyderstw.
Po męczeństwie św. Wojciecha nastąpiło zbliżenie polityczne Bolesława z Ottonem III; cesarz przybył do Gniezna, do grobu podziwianego przez siebie człowieka. Brat świętego został arcybiskupem świeżo utworzonej metropolii. Części ciała św. Wojciecha, podarowane cesarzowi, uświetniły kościoły w Rzymie, Akwizgranie, Leodium i Ostrzyhomiu.

Eremici w państwie Bolesława Chrobrego
Bruno z Kwerfurtu nie brał udziału w cesarskiej wyprawie do Polski. Gdy dotarła do niego wiadomość o śmierci św. Wojciecha, porzucił karierę dworską i w 998 roku osiadł w dawnym klasztorze zabitego na rzymskim Awentynie. Wkrótce jednak żarliwa pobożność skłoniła go do przyłączenia się do wspólnoty o dużo ostrzejszej regule, a co ważniejsze − przygotowanej z myślą o działalności misyjnej. W 1001 roku Bruno znalazł się wśród eremitów w Pereum koło Rawenny, zgromadzonych tam przez św. Romualda.
W tym mniej więcej czasie nienazwany z imienia syn Bolesława Chrobrego – jak dowiadujemy się z żywota św. Romualda – również stał się konfratrem w Pereum. Sam Otto III przez pewien czas tam przebywał i dla powstającego klasztoru ufundował kościół pod wezwaniem św. Wojciecha. Wezwanie to nie było przypadkowe – wspólnota eremicka szykowała się do misji ewangelizacyjnej na północy.
Niedługo przed śmiercią Otto III osobiście wybrał ze wspólnoty w Pereum mnichów, których wysłano do Polski. Przedsięwzięciu przewodził Bruno. Plany cesarza natrafiły na opór Romualda, któremu nie w smak było pozbywać się najlepszych uczniów. Oburzyło go też to, że podwładni bez jego wiedzy kontaktowali się z władcą i przystali na jego propozycje. Romuald ponoć kazał wychłostać publicznie Brunona, który przekazał mu życzenia Ottona. Tak samo ukarani zostali Benedykt i Jan, mnisi, którzy wyrazili chęć opuszczenia eremu. Dopiero interwencja cesarza sprawiła, że Romuald pozwolił uczniom opuścić Pereum.
Benedykt i Jan oraz, być może, jacyś inni eremici – źródła nie precyzują, ilu zakonników udało się wtedy do Polski – osiedli w Międzyrzeczu, przy granicach pogańskich Luciców i Pomorzan. Podobnie jak początkowo św. Wojciech chcieli nawracać Słowian połabskich.
Aby misja otrzymała odpowiednie umocowanie prawne, cesarz polecił Brunonowi wystarać się u papieża o paliusz (oznakę godności biskupiej) oraz o pozwolenie na działalność ewangelizacyjną na ziemiach formalnie należących do archidiecezji magdeburskiej. W 1002 roku Bruno otrzymał paliusz, ale dopiero dwa lata później uzyskał święcenia biskupie w Magdeburgu. Nie przydzielono mu jednak diecezji – być może miała ona w przyszłości objąć obszary zamieszkane przez ludność nawróconą przez eremitów.
Tymczasem w Międzyrzeczu doszło do tragedii – rabusie, podnieceni wiadomościami o pieniądzach rzekomo podarowanych przez księcia, wtargnęli do eremu i zabili zakonników. Wstrząśnięty śmiercią przyjaciół Bruno napisał o nich utwór znany jako Żywot pięciu braci polskich.
Ponieważ pomiędzy Henrykiem II a Bolesławem Chrobrym wybuchła wojna, Bruno nie mógł się udać do Polski. Celem jego działalności misyjnej stały się Węgry, a następnie ok. 1007 roku skierował się do Pieczyngów nad Morze Czarne. Misja powiodła się dzięki wsparciu księcia kijowskiego Włodzimierza: Bruno nawrócił część koczowników i wyświęcił dla nich biskupa.

Pierwszy misjonarz Litwinów?
W 1008 roku Bruno pierwszy raz zjawił się w Polsce (niekiedy twierdzi się, że był w niej już w 1005 roku i może też w 1007 roku). Trwała wówczas wojna z Henrykiem II, ale nie było walk. Misjonarz chciał uzyskać trwały pokój i wysłał do niemieckiego władcy list-manifest, w którym napisał: Jeśliby ktoś […] powiedział, że do tego księcia [tj. Bolesława Chrobrego] odnoszę się z uczuciem wierności i serdecznej przyjaźni, prawda to. Rzeczywiście kocham go jak duszę moją i więcej niż życie moje.
Polski władca był filarem idei chrystianizacji pogan Europy Środkowej i poddania regionu wpływom Imperium Christianum, koncepcji skonstruowanej jeszcze na dworze Ottona III. Bolesław tej idei sprzyjał, a dla Brunona była ona sensem życia. Gdy zatem misjonarz nie doczekał się od Henryka II odpowiedzi na swój list, zdecydował się na wyprawę skrajnie niebezpieczną. W istocie jego ostatni utwór był pożegnaniem ze światem i z Henrykiem II, który przecież był jego seniorem.
Przed nastaniem wiosny, gdy mokradła odgradzające Polskę od terytoriów ludów bałtyjskich były zamarznięte, misjonarz udał się wraz z 18 towarzyszami do pogan. Wobec nieprecyzyjnych relacji trudno ustalić, jaką drogą szedł oraz gdzie było miejsce jego kaźni. Wiadomo jedynie, że początkowo – jak relacjonował Wipert, jedyny ocalały uczestnik wyprawy – odniósł sukces: ochrzcił naczelnika plemiennego Nethimera wraz z 300 jego ludźmi. Później jednak inny lokalny przywódca kazał ściąć Brunona, a jego towarzyszy powiesić. Oszczędzono tylko Wiperta, którego oślepiono. Ciała niepogrzebanych męczenników wykupił Bolesław Chrobry.
Tak dokonał się los drugiego męczennika zabitego przez Bałtów, być może pierwszego misjonarza Litwinów. Jego dążenie do konwersji ludów bałtyckich okazało się przedwczesne. Można zarzucić Brunonowi oderwanie od rzeczywistości, zbytni idealizm, pamiętajmy jednak, że (trywializując powiedzenie Karola Marksa) to idee i ofiarność ich realizatorów tworzą rzeczywistość, choć czasami dużo czasu upływa między śmiercią idealistów a spełnieniem ich marzeń.

Andrzej Pleszczyński
Polski historyk, profesor Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, zajmuje się dziejami wczesnego średniowiecza.

Polska i Litwa w dziejach Europy

Henryk Samsonowicz

Polska i Litwa pojawiły się na arenie dziejowej stosunkowo późno, w X i XI wieku. Początkowo nic nie zapowiadało ich przyszłego bliskiego związku. Wręcz przeciwnie, najazdy ludów bałtyckich na Mazowsze skłoniły księcia Konrada do sprowadzenia na pogranicze zakonu krzyżackiego, który z czasem stał się zagrożeniem dla obu państw.

Mapa Rzeczypospolitej Obojga Narodów z XVII wieku, fot. archiwum „Mówią wieki”

Przełom w rozwoju cywilizacyjnym Polski i Litwy nastąpił w połowie XIII i XIV wieku. Imigracja zachodnich kolonistów zmieniła oblicze Polski, a ekspansja Litwy za Giedymina i jego synów uczyniła z Wielkiego Księstwa rozległe, wielokulturowe i wieloetniczne państwo. Do zbliżenia doszło w XIV stuleciu, najpierw poprzez małżeństwo Kazimierza Wielkiego z księżniczką Aldoną, a potem – w 1385 roku – dzięki unii personalnej zadzierzgniętej w Krewie. Dwa wielokulturowe i wieloetniczne państwa, Polska i Litwa, zachowując swoje odrębności, stworzyły na kilkaset lat jedno z największych państw Europy. Obejmowało ono obszary od stepów czarnomorskich po Śląsk, od Inflant po Karpaty. Jednak było raczej słabe zarówno demograficznie, jak i gospodarczo. Na ponad 900 tys. km2 mieszkało ok. 10 mln ludzi, gęstość zaludnienia była bardzo nierównomierna. W Koronie wynosiła ok. 16 mieszkańców na km2, na Litwie nie przekraczała pięciu. W państwie w zasadzie nie było wielkich miast i po niedługim okresie pomyślnego rozwoju jego gospodarka stawała się coraz bardziej zacofana i niewydolna.

Państwo miało jednak inne walory, trudne do znalezienia w większości krajów europejskich. Wieloetniczność szła w parze z wielością wyznań i religii. W czasach wojen religijnych okresu reformacji, w epoce wzrastającej nietolerancji wyznaniowej, Rzeczpospolita jawiła się jako oaza wolności myśli i tolerancji religijnej. Niezależnie od kryzysów politycznych ów byt państwowy stworzył możliwość współżycia większości wyznań reformowanych. Żydzi uzyskali tu własny samorząd w postaci tzw. sejmu czterech ziem, Ormianie mieli możliwość rządzenia się własnymi prawami, spisanymi przez Mechitara Gosza. Do kryzysu w połowie XVII stulecia Rzeczpospolita Obojga Narodów była krajem względnego spokoju. Nawet w przeddzień rewolucji francuskiej formułowano opinie, że w Niemczech jest posłuszeństwo, w Anglii − prawo i wolność, we Francji honor króla, w Rosji − strach i przymus, w Rzeczypospolitej − wolność obywatelska. Niezależnie od tego, że z czasem tę wolność ograniczano i rezerwowano dla jednej, uprzywilejowanej grupy społecznej, która stawiała dobro jednostki ponad dobrem wspólnym, stanowiła ona ważny wkład do dorobku kultury europejskiej. Owa wolność umożliwiła też powstanie już w XIX wieku nowożytnych narodów w środkowej Europie, co, niestety, stało się też zarzewiem konfliktów między nimi.

Spadek po Rzeczypospolitej Obojga Narodów był bogaty, widać go w literaturze i sztuce obu państw, a przede wszystkim w pamięci zbiorowej ich mieszkańców. Odegrał też istotną rolę w dziejach Europy, nawet w czasach niewoli, stanowiąc odwołanie do poszukiwanych powszechnie wartości − wolności, tolerancji, demokracji.

prof. Henryk Samsonowicz
Polski historyk mediewista, prezes Forum Dialogu i Współpracy Polska – Litwa
.

Historia od przodu i tyłu. Co myślą Litwini o stosunkach polsko-litewskich

Alvydas Nikžentaitis
przeł. Bartłomiej Kowal

Nad Wisłą często można się spotkać z opinią, że historia Polski i Litwy była wspólna
− jeśli nie od unii krewskiej, to już z pewnością od unii lubelskiej. A skoro była wspólna,
to już wystarczająco dużo czytaliśmy o niej w pracach naszych (polskich) historyków. Dlaczego niby mielibyśmy czytać to, co piszą historycy litewscy? Czy warto pisać coś jeszcze o historii stosunków polsko-litewskich? – może zapytać polski czytelnik.

Przynajmniej częściowo można się zgodzić z tą opinią. Już w XVI wieku litewscy możnowładcy w dyskusjach z polskimi kolegami podkreślali wspólnotę historii obojga narodów przynajmniej od czasów wielkiego księcia Giedymina. Wiele mówili o wspólnej przeszłości, np. podczas sejmu warszawskiego w 1564 roku, jednak robili to raczej dla osiągnięcia własnych celów. Zresztą podobnie postępowali Polacy. Sytuacja niewiele zmieniła się nawet w XXI wieku. Rzeczywiście, pod wieloma względami przeszłość mamy wspólną, jednak tę wspólnotę oceniamy z odmiennej perspektywy. Litwinom bardzo się podoba średniowiecze, a jednym z ulubionych bohaterów historycznych jest wielki książę Witold, brat stryjeczny Jagiełły. Jednym z najwyżej cenionych wydarzeń historycznych zarówno na Litwie, jak i w Polsce jest bitwa pod Grunwaldem. Litwini podobnie jak Polacy są katolikami i ważnym wydarzeniem dla nich jest chrzest Litwy w 1387 roku. Jednak opowiadając o tym wszystkim, często całkowicie ignorują Polaków i historyczne związki Litwy z Polską. Dlaczego?

Odpowiedzi należałoby szukać w XX wieku. Przede wszystkim utrata Wilna w 1920 roku wypaczyła sposób patrzenia Litwinów na stosunki z Polską. To właśnie kwestia wileńska stała się dla nich punktem odniesienia dla wszelkich rozmów o Polakach. Koniec XX stulecia, przede wszystkim dzieje litewskich starań o niepodległość, kiedy część polskich działaczy z Litwy snuła plany utworzenia autonomii w ramach Litewskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej czy nawet myślała o polskiej republice w ramach ZSRR, jeszcze tę traumę utraty Wilna pogłębił. W konsekwencji ukształtował się następujący stereotyp: Polak jest podstępny, chce odebrać nam Wilno, tak jak uczynił to w 1920 roku, a wcześniej próbował zniszczyć państwo litewskie, spolonizować jego społeczeństwo. Ten stereotyp odbija się także na stosunkach z Polakami mieszkającymi na Litwie, która dziś jest ich ojczyzną. Niestety, nadal nie są uważani za „swoich”. Podobne grzechy mają na sumieniu także Polacy, którzy oceniają stosunki z Litwą wyłącznie przez pryzmat średniowiecza i nowożytności. Z tego bierze się część wzajemnych nieporozumień.

Dlatego historycy polscy i litewscy podjęli się zadania przedstawienia wspólnej historii obu krajów, uwzględniając przy tym obie perspektywy – litewską i polską. Choć pojawiają się punkty styczne, to nie będziemy ich szukać na siłę. Naszym celem nie jest ujednolicenie opinii, lecz pokazanie ich różnorodności. Dobrowolne wysłuchanie argumentów drugiej strony jest ważniejsze niż sztuczne wygładzenie historii stosunków dwóch narodów. Historii skomplikowanej, ale przez to ciekawej.

Prof. Alvydas Nikžentaitis
Litewski historyk, prezes zarządu Forum Dialogu i Współpracy im. Jerzego Giedroycia.